- Wpisów: 52
- Średnio co: 7 dni
- Ostatni wpis: 59 dni temu, 14:28
- Licznik odwiedzin: 208 / 384 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
No to już w sumie cały tydzień na tej diecie. Nie wiem ile teraz ważę, nawet nie chcę wiedzieć, po miesiącu się zważę i będę wiedzieć juz więcej na ten temat:) ale wydaje mi się, że jest dobrze. Choć muszę przyznać, że zdarzyło mi się na chwilę stracić równowagę na przystanku, kiedy biegłem, by zdążyć na autobus. To była sytuacja masakryczna- na 2-3minuty przestałem widzieć. Dzięki Bogu był ze mnę Tomek i zadzwonił po Kubę (ten, który mi się podoba) i wróciłem z powrotem na mieszkanie. A co do diety to nie jest taka zła. Przeważnie dziennie zjadam duży jogurt naturalny, serek chudy, ewentualnie jeszcze serek grani do tego parę oliwek, pomidora. Wczoraj zrobiłem kolację z kurczakiem i tuńczykiem:)
Chciałem pokazać się przed Kubą, hihi
Kawalki kurczaka do tego tuńczyk, kukurydza, przyprawy, cukinia dałem do piekarnika na 25minut. Zrobiłem puree z ziemniaków pomieszanych z brokułami, puree z marchewki i do tego po kawałku brokuł ugotowanych na osolonej wodzie. Muszę przyznać, że obiad wyszedł genialny. Kurczak smakował apetycznie- wzajemny smak tuńczyka z mięsem drobiowym i do tego słodką kukurydzą przeszly wzajemnie i powstał bardzo ciekawy smak:)
Cukinia która w calości miesa była wydrylowana przeszła tym smakiem i obojgu moim współlokatorom smakowało:)
Nie wyobrażacie sobie jak to apetycznie wyglądało na stole:) Nie chcę się chwalić, ale ja naprawdę potrafię gotować, tylko czy w ten sposób zdobędę Kubę? Nie wiem nawet czy się Mu podobam
To jest dziwna sytuacja, bo jednak my mieszkamy ze sobą, a nie chcę ponownie powracać do tego tematu, który zrodził się w klubie. Cieżka sprawa, ale ja naprawdę przeszedłbym się z Nim na randkę zwłaszcza, że to naprawdę wartościowy chłopak.
Tomek mi tego nie ułatwia, wręcz przeciwnie...
A zresztą co tu dużo mówić- życie zawsze jest niesprawiedliwe....
Chociaż nie powiem, bo jestem obecnie zadowolony ze swoich wyborów:)
Może i moja sytuacja się przez wakacje poprawi- możliwe, że załapię się do pracy do Niemiec na wakacje:)
Jak to mówię na wszsytko przyjdzie czas:)
Muszę się pochwalić, że byłem inicjatorem w prezencie dla mamy z okazji Dnia Kobiet. Zadzwoniłem do moich braci, wspólnie złożyliśmy się po 25zł zamówiłem bukiet róż w kolorze herbacianym i mama mojej koleżanki dostarczyła Go 7marca do mojej mamy gabinetu jak już mojej mamy nie było. Natomiast 8marca jak przyszła zobaczyła róże z napisem: "Dla najwspanialszej kobiety w naszej rodzinie od kochających synów"
Mówiła mi przez telefon, że Jej łezka poleciała:)
No i o to chodziło.
Choć trochę zdenerwowałem się na mojego brata jednego, ale nie chcę o tym mówić. Stwierdzam tylko, że się zmienił= Kraków zmienił Go na materialistę. Tylko Mu powiedziałem, że matkę matylko jedną i uważam, że napis jest właściwy, a nie obchodzi mnie czy któraś z Waszych dziewczyn sie obrazi. Poza tym nie widzę sensu o fochy z powodu tego napisu, który wymyśliłem.
Ach...ale rozczarował mnie strasznie.
Szczerze? mam Go w dupie!
W tej chwili już wiem, że polegać można wyłącznie na sobie- nigdy na rodzinie.
Choć przepraszam, bo ktoś kto mi pożyczył ostatnio pieniądze na życie może poczuć się urażony
Marysiu dziękuje Ci raz jeszcze. Jak widać nasza przyjaźń jest prawdziwa i szczera i tylko życzyć prawdziwych przyjaciół takich jaką jesteś Ty osobą innym
Ach kiedy My się kobito zobaczymy?

Ty sobie siedzisz w Łodzi, a ja tak sam kawę piję:P
Nawet nie wiem od czego, by zacząć z Tobą rozmawiać? tyle jest spraw, o których bym z Tobą przedyskutował, streścił, a jednocześnie chciałbym się nacieszyć ukochaną przyjaciółką
A co do Krakowa jeszcze... Gabi się sporadycznie odzywa. Ja ją też traktowałem jako przyjaciela i mam nadzieję, że czas będzie dla Naszej znajomości łaskawy i się wszystko wyklaruje wg moich myśli. A przyznam szczerze, że z żadną rodziną nie byłęm tak zżyty jak z Jej. Dosłownie wszyscy mnie tam zakceptowali i przygarnęli do serca:)
Chciałem pokazać się przed Kubą, hihi
Kawalki kurczaka do tego tuńczyk, kukurydza, przyprawy, cukinia dałem do piekarnika na 25minut. Zrobiłem puree z ziemniaków pomieszanych z brokułami, puree z marchewki i do tego po kawałku brokuł ugotowanych na osolonej wodzie. Muszę przyznać, że obiad wyszedł genialny. Kurczak smakował apetycznie- wzajemny smak tuńczyka z mięsem drobiowym i do tego słodką kukurydzą przeszly wzajemnie i powstał bardzo ciekawy smak:)
Cukinia która w calości miesa była wydrylowana przeszła tym smakiem i obojgu moim współlokatorom smakowało:)
Nie wyobrażacie sobie jak to apetycznie wyglądało na stole:) Nie chcę się chwalić, ale ja naprawdę potrafię gotować, tylko czy w ten sposób zdobędę Kubę? Nie wiem nawet czy się Mu podobam

To jest dziwna sytuacja, bo jednak my mieszkamy ze sobą, a nie chcę ponownie powracać do tego tematu, który zrodził się w klubie. Cieżka sprawa, ale ja naprawdę przeszedłbym się z Nim na randkę zwłaszcza, że to naprawdę wartościowy chłopak.
Tomek mi tego nie ułatwia, wręcz przeciwnie...
A zresztą co tu dużo mówić- życie zawsze jest niesprawiedliwe....
Chociaż nie powiem, bo jestem obecnie zadowolony ze swoich wyborów:)
Może i moja sytuacja się przez wakacje poprawi- możliwe, że załapię się do pracy do Niemiec na wakacje:)
Jak to mówię na wszsytko przyjdzie czas:)
Muszę się pochwalić, że byłem inicjatorem w prezencie dla mamy z okazji Dnia Kobiet. Zadzwoniłem do moich braci, wspólnie złożyliśmy się po 25zł zamówiłem bukiet róż w kolorze herbacianym i mama mojej koleżanki dostarczyła Go 7marca do mojej mamy gabinetu jak już mojej mamy nie było. Natomiast 8marca jak przyszła zobaczyła róże z napisem: "Dla najwspanialszej kobiety w naszej rodzinie od kochających synów"
Mówiła mi przez telefon, że Jej łezka poleciała:)
No i o to chodziło.
Choć trochę zdenerwowałem się na mojego brata jednego, ale nie chcę o tym mówić. Stwierdzam tylko, że się zmienił= Kraków zmienił Go na materialistę. Tylko Mu powiedziałem, że matkę matylko jedną i uważam, że napis jest właściwy, a nie obchodzi mnie czy któraś z Waszych dziewczyn sie obrazi. Poza tym nie widzę sensu o fochy z powodu tego napisu, który wymyśliłem.
Ach...ale rozczarował mnie strasznie.
Szczerze? mam Go w dupie!
W tej chwili już wiem, że polegać można wyłącznie na sobie- nigdy na rodzinie.
Choć przepraszam, bo ktoś kto mi pożyczył ostatnio pieniądze na życie może poczuć się urażony

Marysiu dziękuje Ci raz jeszcze. Jak widać nasza przyjaźń jest prawdziwa i szczera i tylko życzyć prawdziwych przyjaciół takich jaką jesteś Ty osobą innym

Ach kiedy My się kobito zobaczymy?

Ty sobie siedzisz w Łodzi, a ja tak sam kawę piję:P
Nawet nie wiem od czego, by zacząć z Tobą rozmawiać? tyle jest spraw, o których bym z Tobą przedyskutował, streścił, a jednocześnie chciałbym się nacieszyć ukochaną przyjaciółką

A co do Krakowa jeszcze... Gabi się sporadycznie odzywa. Ja ją też traktowałem jako przyjaciela i mam nadzieję, że czas będzie dla Naszej znajomości łaskawy i się wszystko wyklaruje wg moich myśli. A przyznam szczerze, że z żadną rodziną nie byłęm tak zżyty jak z Jej. Dosłownie wszyscy mnie tam zakceptowali i przygarnęli do serca:)
Dieta Dukana, podejście drugie rozpoczęta- tym razem z głową:)
Wczoraj poszedłem z moim współlokatorem jednym do klubu gejowskiego i wyznałem Mu, że mi się podoba i że z chęcią umówiłbym się na randkę z Nim. On się mnie pyta co się mi w Nim podoba. Odpowiedziałem, że oprócz tego, że jesteś przystojny, masz piekny uśmiech to lubie Twoj śmiech, Twoje podejście do życia, to że ejsteś ambitny, nawet hobby Twoje pokrywaja sie z moimi.
Dziwna sytuacja, kurcze nie wiem czy dobrze zrobiłem. On nie wiem czy chciałby, czy nie bo to jest sytuacja o tyle dziwna, że razem mieszkamy jakby nie było...
Wczoraj poszedłem z moim współlokatorem jednym do klubu gejowskiego i wyznałem Mu, że mi się podoba i że z chęcią umówiłbym się na randkę z Nim. On się mnie pyta co się mi w Nim podoba. Odpowiedziałem, że oprócz tego, że jesteś przystojny, masz piekny uśmiech to lubie Twoj śmiech, Twoje podejście do życia, to że ejsteś ambitny, nawet hobby Twoje pokrywaja sie z moimi.
Dziwna sytuacja, kurcze nie wiem czy dobrze zrobiłem. On nie wiem czy chciałby, czy nie bo to jest sytuacja o tyle dziwna, że razem mieszkamy jakby nie było...
Dzisiejszy dzień spędziłem w ramach poszukiwań pracy i roznosząc swoje CV do Mc Donald`s i KFC. Byłem a paru miejscach i mam nadzieję, że zostanę przyjęty do KFC na świdnickiej 
Przecież tam menager był na bank gejem i cały czas się do mnie uśmiechał, a na zakończenie i na przywitanie mi podał dłoń. Na zakończenie jednak juz tak inaczej- tak bardziej czule, z delikatnością
Zresztą obojętnie skąd i gdzie, ważne by się ktokolwiek odezwał, bo potrzebuje pieniędzy...

Przecież tam menager był na bank gejem i cały czas się do mnie uśmiechał, a na zakończenie i na przywitanie mi podał dłoń. Na zakończenie jednak juz tak inaczej- tak bardziej czule, z delikatnością

Zresztą obojętnie skąd i gdzie, ważne by się ktokolwiek odezwał, bo potrzebuje pieniędzy...
-
KsiążeWłasnejBajki:
@Agaciaaa: nie dziękuje :)
kolejny miesiąc się zaczyna od długów:-(
masakra jakaś
mieszkanie+rachunnki+bilet miesieczny+2rata chłodnicy+Marysia= zostaje mi 70zł do końca miesiaca
po prostu smiechu warte;/
masakra jakaś

mieszkanie+rachunnki+bilet miesieczny+2rata chłodnicy+Marysia= zostaje mi 70zł do końca miesiaca

po prostu smiechu warte;/
-
BloodyLips: życie jest cholernie bolesne. a tym bardziej w Polsce.
-
KsiążeWłasnejBajki:
@BloodyLips: dlatego po studiach spierdzielam za granicę ! :)
-
Tuwim: 70 do końca miesiąca? przecież już koniec! ja mam 70 do 10go... :/
We wspomnieniach babci Jej dziadkowie mieli ogromny sad, ogród, pola, pasiekę pszczół. Wynika, że byli zamożni. Czy można dopatrywać się, że mieli jakieś korzenie arystokratyczne? Czy jest możliwe, że w moich żyłach płynie błękitna krew? W takim wypadku czemu o historii mojej rodziny sprzed 100-150lat niewiele wiadomo? Czemu nikt nie zainteresował się odgrzebaniem dawnym historii mojego klanu. Na dobrą sprawę zarówno jedna jak i druga rodzina mogła mieć styczność ze światem z tzw. Wyższych sfer.
Moja babcia w chwili śmierci miała 89lat. Pochodziła ze wsi Cyganka. Nosiła imię patronki chóru św, Cecylii. Była osobą bardzo uduchowioną. Niewiele wiem kiedy konkretnie wyszła za mąż, ale ciocie urodziła w wieku 21lat. I do wieku 40wzwyż łącznie powiła na świat 9dziecioro. Jedno z nich zmarło przedwcześnie.
Tak sobie myślę cóż to musiał być za ból przezyć śmierć własnego dziecka. A przecież babcia, aż potrójny ból przeżyła. Najpierw Staś, potem córka Lila w wieku 50paru i syn –wujek Janek w wieku 60paru.
A ona jakoś nie poddawała się. Żyła skromnie, nie lubiła tłumów, dla swojego wnusia Sławka zawsze znalazła czas.
Mam kilka wspomnień związanych z moją babci, która jak byłem mniejszy opiekowała się mną
Pamiętam jak byłem chory i kasłałem to dała mi taką fioletową kamizelkę, żebym założył. Pamiętam jak robiła mi jajecznicę z serem i makaronem, pamiętam rogalika z makiem jak mi kiedyś kupiła w czasie choroby i szklance mleka, po której zasnąłem bez najmniejszego problemu.
Z moimi rodzicami nie mam tak dobrego kontaktu jak miąłem z Nią. Moja babcia była nocnym Markiem- i ta nasze rozmowy nocą.
Pamiętam jak mnie uczyła pokory: pokorne ciele 2matki ssie .
Jestem Jej niezmiernie wdzięczny za dobre słowo, wsparcie finansowe, rozmowy, które wiele wniosły do mojego życia.
Po roku mojej nauki chemii na uniwersytecie śląskim wylądowąłem w domu rodzinnym. W tym czasie opiekowałem się babcią w jakiś sposób. Często robiłem Jej śniadania, przyrządzałem prażone na wodzie jabłka z cukrem, herbatę, kawę, obiady, kolację. W ten sposób myślę, że jakoś oddałem podziękowanie dla Jej osoby, Tak sobie myślę, że mój los związany jest ściśle z daną sytuacją w domu. I to jednak Bóg kieruje moim życiem, podpowiada mi co mam robić, jak myśleć w danej chwili, jak żyć. Na dobrą sprawę mogłem jechać za granicę do pracy. Strach przed kryzysem spowodował, że szukałem pracy w Polsce, w mojej miejscowośći na próżno. Opiekowałem się babcią za ten czas. W domu byłem tylko ja, mama i babcia.
Po roku w Katowicach spadły 3 wiadomości na moją matkę. Rezygnacja ze studiów, mój coming out, dodatkowo odkryła, że badałem się na wirusa Hiv. Do tej por robi mi jakies przytyki. Te Jej ciągłe dogadywki i przerywki typu pedał, zboczeniec. Tylko, że ten zboczeniec bardziej się troszczy o Nią niż reszta rodzinki, ale nie należę do osób, które chwalą się wszystkim,
Denerwuje mnie to, że traktuje mnie gorzej od swoich synowych, denerwuje mnie to, że nie potrafi zaakceptować mnie takim jakim jestem. Widzi we mnie pedała- nie dostrzega we mnie jakim ejstem człowiekiem. Czemu jakoś inne osoby, które mnie znają, które się ze mna Przyjaźnia potrafią zauważyć moje zalety, wiedzą, że mogą na mnie polegać, że ich nie zawiodę.
Jestem wdzięczny rodzicom za to, że mi pomagają finansowo, bo sam nie byłbym w stanie tego kierunku ukończyć dziennie, a wersji zaocznej niestety nie ma na żadnej uczelni. Denerwuje mnie to, że ciągle mi i tylko mi wypomina pieniadze, które mi wysyłają i to przy kazdek okazji. Zrobiła ze mnie czarną owce w rodzinie, a jestem jedną z tych owiec o najbardziej czystym sercu.
Moja mama nie rozumie mnie zupełnie, nie zna mnie. Nie potrafię z Nią rozumieć… Od czasu gimnazjum kontakt ulegał pogorszeniu. Brak zaufania niszczy nawet najlepszą relację.
Tak samo jest w związku zarówno heretyckim i homoseksualnym, Jeżeli nie ma zaufania wobec partnera to nie ma sensu ciągnąć czegoś co nie ma solidnych fundamentów.
Szczerość, zaufanie, wierność= 3cechy, które wchodzą w fundament związku.
Tak sobie myślę, że dopóki mnie moja mama w pelni nie zaakceptuje dopóty nie będzie między Nami szczerych relacji.
Co do taty. Mam takie jedno wspomnienie z Nim związane. Jako jedyny nie był na mojej komunii świętej. Tak bardzo chciałem, ale niestety się przeliczyłem… Wiem, że nie mógł. Wtedy pracował w Czechach, ale jako dziecko tego nie rozumiałem, a potrzebowałem wtedy ojca…
Ciągle mi dogadywali a propos mojej wagi. Ale żaden z nich nie nauczył mnie zdrowego stylu życia. Nawet o głupi rower, który tak prosiłem. Żadne z Nich mi nie kupiło.
Byłem wtedy wkurzony, że mi nie potrafią kupić roweru, na którym bym jeździł, a mojemu bratu hulajnogę tata z Czech przywiózł.
Wiem, że byłem dzieckiem o czystym sercu, które pomagało w domu, które nie było wymagające. Cierpiałem na pewną chorobę do 18roku życia. Dopiero z chwilą wyjazdu na studia przeszlo mi to. Tak się zastanawiam co było przyczyną, Tak sobie myślę, że zmianą było to, że schudłem, zmiana środowiska, nawyków żywieniowych i w ogóle wiele innych czynników.
Jestem traktowany jako osoba, która nie potrafi się zachować . Akurat ja zachowac się potrafię, ale nie mam zamiaru być przez nikogo manipulowany. Mam swoje zdanie i tego zdania trzymać się będę. Nie lubię chodzić z moją matką na zakupy odzieży. Ona ma zupełnie bezosobowy styl, a do tego łatwo ja zmanipulują kurewskie sprzedawczynie.
Poza tym Ona mi ostatnio wypomniala, ze ja firmowe rzeczy kupuje. Idiotka dosłownie tak pomyślałem, To ja chodze po lumpeksach za odzieza. A to, ze potrafie cos fajnego znaleźć to inna sprawa. Jak widac zawsze znajde rzeczy z klasa
Od załamania nerwowego (tak myślałem o samobójstwie) stałem się silny psychicznie, nie przejmuję się opinia innych ludzi, mam w dupie co o mnie mówią, co o mnie myślą. Nie jestem już tak łatwowierny, a zaufanie ktoś zdobywa dopiero z czasem w miarę poznawania mnie.
Obydwie moje bratowe traktuję z dystansem w tej chwili. Nie mówię wszystkiego, bo nie chcę o wszystkim by wiedzieli.
Moja babcia w chwili śmierci miała 89lat. Pochodziła ze wsi Cyganka. Nosiła imię patronki chóru św, Cecylii. Była osobą bardzo uduchowioną. Niewiele wiem kiedy konkretnie wyszła za mąż, ale ciocie urodziła w wieku 21lat. I do wieku 40wzwyż łącznie powiła na świat 9dziecioro. Jedno z nich zmarło przedwcześnie.
Tak sobie myślę cóż to musiał być za ból przezyć śmierć własnego dziecka. A przecież babcia, aż potrójny ból przeżyła. Najpierw Staś, potem córka Lila w wieku 50paru i syn –wujek Janek w wieku 60paru.
A ona jakoś nie poddawała się. Żyła skromnie, nie lubiła tłumów, dla swojego wnusia Sławka zawsze znalazła czas.
Mam kilka wspomnień związanych z moją babci, która jak byłem mniejszy opiekowała się mną
Pamiętam jak byłem chory i kasłałem to dała mi taką fioletową kamizelkę, żebym założył. Pamiętam jak robiła mi jajecznicę z serem i makaronem, pamiętam rogalika z makiem jak mi kiedyś kupiła w czasie choroby i szklance mleka, po której zasnąłem bez najmniejszego problemu.
Z moimi rodzicami nie mam tak dobrego kontaktu jak miąłem z Nią. Moja babcia była nocnym Markiem- i ta nasze rozmowy nocą.
Pamiętam jak mnie uczyła pokory: pokorne ciele 2matki ssie .
Jestem Jej niezmiernie wdzięczny za dobre słowo, wsparcie finansowe, rozmowy, które wiele wniosły do mojego życia.
Po roku mojej nauki chemii na uniwersytecie śląskim wylądowąłem w domu rodzinnym. W tym czasie opiekowałem się babcią w jakiś sposób. Często robiłem Jej śniadania, przyrządzałem prażone na wodzie jabłka z cukrem, herbatę, kawę, obiady, kolację. W ten sposób myślę, że jakoś oddałem podziękowanie dla Jej osoby, Tak sobie myślę, że mój los związany jest ściśle z daną sytuacją w domu. I to jednak Bóg kieruje moim życiem, podpowiada mi co mam robić, jak myśleć w danej chwili, jak żyć. Na dobrą sprawę mogłem jechać za granicę do pracy. Strach przed kryzysem spowodował, że szukałem pracy w Polsce, w mojej miejscowośći na próżno. Opiekowałem się babcią za ten czas. W domu byłem tylko ja, mama i babcia.
Po roku w Katowicach spadły 3 wiadomości na moją matkę. Rezygnacja ze studiów, mój coming out, dodatkowo odkryła, że badałem się na wirusa Hiv. Do tej por robi mi jakies przytyki. Te Jej ciągłe dogadywki i przerywki typu pedał, zboczeniec. Tylko, że ten zboczeniec bardziej się troszczy o Nią niż reszta rodzinki, ale nie należę do osób, które chwalą się wszystkim,
Denerwuje mnie to, że traktuje mnie gorzej od swoich synowych, denerwuje mnie to, że nie potrafi zaakceptować mnie takim jakim jestem. Widzi we mnie pedała- nie dostrzega we mnie jakim ejstem człowiekiem. Czemu jakoś inne osoby, które mnie znają, które się ze mna Przyjaźnia potrafią zauważyć moje zalety, wiedzą, że mogą na mnie polegać, że ich nie zawiodę.
Jestem wdzięczny rodzicom za to, że mi pomagają finansowo, bo sam nie byłbym w stanie tego kierunku ukończyć dziennie, a wersji zaocznej niestety nie ma na żadnej uczelni. Denerwuje mnie to, że ciągle mi i tylko mi wypomina pieniadze, które mi wysyłają i to przy kazdek okazji. Zrobiła ze mnie czarną owce w rodzinie, a jestem jedną z tych owiec o najbardziej czystym sercu.
Moja mama nie rozumie mnie zupełnie, nie zna mnie. Nie potrafię z Nią rozumieć… Od czasu gimnazjum kontakt ulegał pogorszeniu. Brak zaufania niszczy nawet najlepszą relację.
Tak samo jest w związku zarówno heretyckim i homoseksualnym, Jeżeli nie ma zaufania wobec partnera to nie ma sensu ciągnąć czegoś co nie ma solidnych fundamentów.
Szczerość, zaufanie, wierność= 3cechy, które wchodzą w fundament związku.
Tak sobie myślę, że dopóki mnie moja mama w pelni nie zaakceptuje dopóty nie będzie między Nami szczerych relacji.
Co do taty. Mam takie jedno wspomnienie z Nim związane. Jako jedyny nie był na mojej komunii świętej. Tak bardzo chciałem, ale niestety się przeliczyłem… Wiem, że nie mógł. Wtedy pracował w Czechach, ale jako dziecko tego nie rozumiałem, a potrzebowałem wtedy ojca…
Ciągle mi dogadywali a propos mojej wagi. Ale żaden z nich nie nauczył mnie zdrowego stylu życia. Nawet o głupi rower, który tak prosiłem. Żadne z Nich mi nie kupiło.
Byłem wtedy wkurzony, że mi nie potrafią kupić roweru, na którym bym jeździł, a mojemu bratu hulajnogę tata z Czech przywiózł.
Wiem, że byłem dzieckiem o czystym sercu, które pomagało w domu, które nie było wymagające. Cierpiałem na pewną chorobę do 18roku życia. Dopiero z chwilą wyjazdu na studia przeszlo mi to. Tak się zastanawiam co było przyczyną, Tak sobie myślę, że zmianą było to, że schudłem, zmiana środowiska, nawyków żywieniowych i w ogóle wiele innych czynników.
Jestem traktowany jako osoba, która nie potrafi się zachować . Akurat ja zachowac się potrafię, ale nie mam zamiaru być przez nikogo manipulowany. Mam swoje zdanie i tego zdania trzymać się będę. Nie lubię chodzić z moją matką na zakupy odzieży. Ona ma zupełnie bezosobowy styl, a do tego łatwo ja zmanipulują kurewskie sprzedawczynie.
Poza tym Ona mi ostatnio wypomniala, ze ja firmowe rzeczy kupuje. Idiotka dosłownie tak pomyślałem, To ja chodze po lumpeksach za odzieza. A to, ze potrafie cos fajnego znaleźć to inna sprawa. Jak widac zawsze znajde rzeczy z klasa
Od załamania nerwowego (tak myślałem o samobójstwie) stałem się silny psychicznie, nie przejmuję się opinia innych ludzi, mam w dupie co o mnie mówią, co o mnie myślą. Nie jestem już tak łatwowierny, a zaufanie ktoś zdobywa dopiero z czasem w miarę poznawania mnie.
Obydwie moje bratowe traktuję z dystansem w tej chwili. Nie mówię wszystkiego, bo nie chcę o wszystkim by wiedzieli.
-
księżniczka własnej bajki: sam to napisałeś? bardzo fajnie opowiadasz swoją historie, wiesz kiedyś powinieneś napisać książke, serio:D
-
KsiążeWłasnejBajki:
@księżniczka własnej bajki: dziękuje za docenienie:) a wiesz, że myślałem o tym w sumie:)
Od niedawna mieszkam we Wrocławiu. Wasze miasto podoba mi się, chociaż doskwiera mi brak kochającego partnera. Wiem kim jestem, kogo szukam i czego pragnę. Nie interesują mnie przelotne znajomości, seks-układy, sponsoring, trójkąty i inne wieloboki. Jeżeli istnieje człowiek starszy ode mnie, wyższy, inteligentny z poczuciem humoru i tym charakterystycznym błyskiem w oczach to niech się odezwie do mnie
Nic nie tracisz, możesz jedynie zyskać.
Informacja o mnie dla odwiedzających (sprostowana przez przyjaciół):
-chłopak inteligentny
-pedant
- z wyrafinowanym poczuciem humoru
- ostatnio stale podenerwowany
- wszędzie go pełno
- wrażliwy ( ale nie nadwrażliwy i przewrażliwiony)
- szukający swojego Muza
- dobry duszek, w Jego towarzystwie na Waszej twarzy zawita uśmiech i nie zniknie szybko
- ambitny
- potrafiący gotować, choć obecnie się odchudza więc nie liczcie na obiadki
WADY:
-złośliwy, naiwny, fochający i fochliwy:-d
-gejowaty głos
- pasywny ( dla mnie to wada)
informacja handlowa:
do użytku zewnętrznego. Przed użyciem proszę skontaktować się z lekarzem lub farmaceutą, gdyż każde nieprawidłowe w stosunku do "szopen`a" zachowanie grozi wybuchem emocji, fochem z Jego strony
Przechowywanie i zalecenia:
Przetrzymywać w temperaturze pokojowej, min. 20 stopni Celsjusza. Należy prawić Mu czułe słówka, okazywać zainteresowanie, zaangażowanie, zapraszać na spacery, kolację do kina, robić niespodzianki itp.
Odpowiednia pielęgnacja spowoduje, że Jego aksamitny dotyk dłoni i słodkie usta będą należeć tylko i dla Ciebie. Jako towar deficytowy należy zachować szczególną troskę i dbałość o Jego niewycenioną wartość
Monogamia górą~
Nic nie tracisz, możesz jedynie zyskać. Informacja o mnie dla odwiedzających (sprostowana przez przyjaciół):
-chłopak inteligentny
-pedant
- z wyrafinowanym poczuciem humoru
- ostatnio stale podenerwowany
- wszędzie go pełno
- wrażliwy ( ale nie nadwrażliwy i przewrażliwiony)
- szukający swojego Muza
- dobry duszek, w Jego towarzystwie na Waszej twarzy zawita uśmiech i nie zniknie szybko
- ambitny
- potrafiący gotować, choć obecnie się odchudza więc nie liczcie na obiadki

WADY:
-złośliwy, naiwny, fochający i fochliwy:-d
-gejowaty głos
- pasywny ( dla mnie to wada)
informacja handlowa:
do użytku zewnętrznego. Przed użyciem proszę skontaktować się z lekarzem lub farmaceutą, gdyż każde nieprawidłowe w stosunku do "szopen`a" zachowanie grozi wybuchem emocji, fochem z Jego strony

Przechowywanie i zalecenia:
Przetrzymywać w temperaturze pokojowej, min. 20 stopni Celsjusza. Należy prawić Mu czułe słówka, okazywać zainteresowanie, zaangażowanie, zapraszać na spacery, kolację do kina, robić niespodzianki itp.
Odpowiednia pielęgnacja spowoduje, że Jego aksamitny dotyk dłoni i słodkie usta będą należeć tylko i dla Ciebie. Jako towar deficytowy należy zachować szczególną troskę i dbałość o Jego niewycenioną wartość

Monogamia górą~
-
księżniczka własnej bajki: ha ha świetne:D:D
-
KsiążeWłasnejBajki:
@księżniczka własnej bajki: wiedziałem, że Ci sie spodoba:)
takiej Pani dziekan jaką obecnie mam to tylko życzyć każdemu. Poszedłem do Niej w sprawie moich zapisów na kursy, a Ona nie odsyłała mnie nigdzie tylko wykonała telefon i razem ze mną poszła do kolejnej miłej Pani dr i wspólnie mi pomogły 
WrocLove może ma gorszą organizację przedmiotów, ale życzliwością przewyższa krakowska politechnikę, gdzie dla Pań wielkim problemem jest wydrukowanie zwykłej karty studenta....
P.S. gdybyście widzieli reakcje wszystkich dookoła jak tak ze mną szła
zapewne nie z każdym studentem spaceruje po budynku uczelni i nie z każdym załatwia sprawy osobiście tylko przez kolejnych pośredników
Jeszcze sie wspólnie posmialiśmy z krakowskiej uczelni i tych snobów rodowitych.
Ach uwielbiam ją i to dosłownie
ciekawe, czy będę miał z Nią jakieś zajęcia, ale raczej nie, a wielka szkoda 
Tak btw. nie spotkałem się nigdzie z tak wielką chęcią pomocy "studentowi". Przecież mogli mnie odsyłać z pokoju do pokoju, a tu jednak pokazała klasę:-)
Zaczynam się powoli mentalnie przygotowywać na zmiany.
Do tej pory byłem zestresowany strasznie, a ta dzisiejsza sytuacja dodała mi takiej dodatkowej pozytywnej energii
Poczułem się naprawdę "ważny" idąc z Nią i jak tak mnie obserwowali ludzie i zastanawiali się pewnie kim jestem i o co chodzi
hehe
Wrocław napawa mnie dotychczas nadzieją.
Ponoć jest strasznie rozpity i rozpustny... JA tego nie widzę. Nawet w głupim tramwaju, autobusie ludzie wzajemnie sobie ustępują miejsca, bez żadnego pardonu, po prostu są tak wychowani. W większości środkach komunikacji widnieją nawet tablice odnośnie ustępowania miejsca osobom starszym. W Krakowie nie spotkałem się z tym nigdy.
Minusem i plusem jest to, że we Wrocławiu bilety kupuje się tylko płacąc kartą. Nie ma żadnego automatu z biletami do płacenia gotówką- mowa oczywiście o tramwajach i autobusach, bo ponoć są jakieś automaty bardziej tradycyjne.
Nie mam jeszcze legitymacji- niestety osoba odpowiedzialna za legitymacje dla studentów z przeniesienia jest na zwolnieniu lekarskim. Płacę 100% za wszystko
Ma być w przyszłym tygodniu ponoć. Mam nadzieję, że będzie bo już na bilety straciłem sporo;/
Zauważyłem, że we Wrocławiu nie ma tylu żuli jak w Krakowie. Rzadkością są zaczepienia odnośnie drobnych, czy papierosa. Mam jakieś dziwne uczucie, że Wrocławianie słysząc o Krakowie stają się dla mnie bardzo mili, pomocni i w ogóle
Wrocław jest Polską stolicy kultury i zapewne przez to, że właśnie tutaj jest organizowanych tyle różnego rodzaju festiwali, wystaw itp. to telewizja przedstawia to miasto jako miejsce zła. Słyszałem opinie, że Tvn przedstawia je w takim świetle negatywnym i rzeczywiście przekonałem się o tym. Tak czy siak dla mnie Wrocław wygrywa jeśli chodzi o życzliwość. Wiadomo, że Kraków jest bardziej młodopolan, więc ma w sobie więcej uroku takiego majestatu. Natomiast narazie Wrocław odbieram jako stolicę kultury ludzkiej

WrocLove może ma gorszą organizację przedmiotów, ale życzliwością przewyższa krakowska politechnikę, gdzie dla Pań wielkim problemem jest wydrukowanie zwykłej karty studenta....
P.S. gdybyście widzieli reakcje wszystkich dookoła jak tak ze mną szła
zapewne nie z każdym studentem spaceruje po budynku uczelni i nie z każdym załatwia sprawy osobiście tylko przez kolejnych pośredników
Jeszcze sie wspólnie posmialiśmy z krakowskiej uczelni i tych snobów rodowitych.Ach uwielbiam ją i to dosłownie
ciekawe, czy będę miał z Nią jakieś zajęcia, ale raczej nie, a wielka szkoda 
Tak btw. nie spotkałem się nigdzie z tak wielką chęcią pomocy "studentowi". Przecież mogli mnie odsyłać z pokoju do pokoju, a tu jednak pokazała klasę:-)
Zaczynam się powoli mentalnie przygotowywać na zmiany.
Do tej pory byłem zestresowany strasznie, a ta dzisiejsza sytuacja dodała mi takiej dodatkowej pozytywnej energii
Poczułem się naprawdę "ważny" idąc z Nią i jak tak mnie obserwowali ludzie i zastanawiali się pewnie kim jestem i o co chodzi
heheWrocław napawa mnie dotychczas nadzieją.
Ponoć jest strasznie rozpity i rozpustny... JA tego nie widzę. Nawet w głupim tramwaju, autobusie ludzie wzajemnie sobie ustępują miejsca, bez żadnego pardonu, po prostu są tak wychowani. W większości środkach komunikacji widnieją nawet tablice odnośnie ustępowania miejsca osobom starszym. W Krakowie nie spotkałem się z tym nigdy.
Minusem i plusem jest to, że we Wrocławiu bilety kupuje się tylko płacąc kartą. Nie ma żadnego automatu z biletami do płacenia gotówką- mowa oczywiście o tramwajach i autobusach, bo ponoć są jakieś automaty bardziej tradycyjne.
Nie mam jeszcze legitymacji- niestety osoba odpowiedzialna za legitymacje dla studentów z przeniesienia jest na zwolnieniu lekarskim. Płacę 100% za wszystko

Ma być w przyszłym tygodniu ponoć. Mam nadzieję, że będzie bo już na bilety straciłem sporo;/
Zauważyłem, że we Wrocławiu nie ma tylu żuli jak w Krakowie. Rzadkością są zaczepienia odnośnie drobnych, czy papierosa. Mam jakieś dziwne uczucie, że Wrocławianie słysząc o Krakowie stają się dla mnie bardzo mili, pomocni i w ogóle

Wrocław jest Polską stolicy kultury i zapewne przez to, że właśnie tutaj jest organizowanych tyle różnego rodzaju festiwali, wystaw itp. to telewizja przedstawia to miasto jako miejsce zła. Słyszałem opinie, że Tvn przedstawia je w takim świetle negatywnym i rzeczywiście przekonałem się o tym. Tak czy siak dla mnie Wrocław wygrywa jeśli chodzi o życzliwość. Wiadomo, że Kraków jest bardziej młodopolan, więc ma w sobie więcej uroku takiego majestatu. Natomiast narazie Wrocław odbieram jako stolicę kultury ludzkiej
No to Wrocław. wybrałem to miasto i narazie nie żałuję 
Mieszkam z dwoma innymi chłopakami z branży. Są sympatyczni i myślę, że z czasem się z Nimi bardziej zakoleguję
Jeden z nich ma chłopaka, który również jest niczego sobie.
A ja dalej umawiam się na randki, spotkania i szukam i nie szukam. Z jednej strony chcę mieć kogoś, a z drugiej nie... takie dziwne uczucie... Prawdziwa miłość powinna rodzić się z przyjaźni.
Dlatego teraz jak zacznę z kimś chodzić to minie trochę czasu....
Wczoraj utworzyłem swoje CV. Mam zamiar po niedzieli swoją aplikacje powysyłać

Mieszkam z dwoma innymi chłopakami z branży. Są sympatyczni i myślę, że z czasem się z Nimi bardziej zakoleguję

Jeden z nich ma chłopaka, który również jest niczego sobie.
A ja dalej umawiam się na randki, spotkania i szukam i nie szukam. Z jednej strony chcę mieć kogoś, a z drugiej nie... takie dziwne uczucie... Prawdziwa miłość powinna rodzić się z przyjaźni.
Dlatego teraz jak zacznę z kimś chodzić to minie trochę czasu....
Wczoraj utworzyłem swoje CV. Mam zamiar po niedzieli swoją aplikacje powysyłać
Zaniedbałem bloga. To prawda.
Dzisiaj wracam do domu rodzinnego. We wtorek przyjadę do Wrocławia.
Czuję się rozczarowany faktem, że osoby które darzylem ogromną sympatią nie znalazły 20minut, żeby się ze mna spotkać, pożegnać
Smutno mi...
Jak widać przyjaciół poznaje się w biedzie.
Tej próby nie przetrwały. A szkoda
Mam wrażenie, że nikt za mną nie będzie tęsknił z Krakowa. Albo ze mna jest coś nie tak, albo nie trafiłem na właściwych ludzi...
Dzięk Bogu na Marysię mogę liczyć w każdej sytuacji mimo, że na odległość
Marysiu dziękuje za Twoją przyjaźń
Dzisiaj wracam do domu rodzinnego. We wtorek przyjadę do Wrocławia.
Czuję się rozczarowany faktem, że osoby które darzylem ogromną sympatią nie znalazły 20minut, żeby się ze mna spotkać, pożegnać

Smutno mi...
Jak widać przyjaciół poznaje się w biedzie.
Tej próby nie przetrwały. A szkoda

Mam wrażenie, że nikt za mną nie będzie tęsknił z Krakowa. Albo ze mna jest coś nie tak, albo nie trafiłem na właściwych ludzi...
Dzięk Bogu na Marysię mogę liczyć w każdej sytuacji mimo, że na odległość

Marysiu dziękuje za Twoją przyjaźń
-
księżniczka własnej bajki: cała przyjemność po mojej stronie:D rozpakowuj się tam i przyjeżdżam jak najszybciej:D
Ostatnie komentarze
-
księżniczka własnej bajki, 61 dni temu »
-
księżniczka własnej bajki, 78 dni temu »
-
księżniczka własnej bajki, 78 dni temu »
-
Tuwim, 79 dni temu »
-
BloodyLips, 79 dni temu »
-
księżniczka własnej bajki, 85 dni temu »
-
księżniczka własnej bajki, 102 dni temu »
-
księżniczka własnej bajki, 126 dni temu »
-
księżniczka własnej bajki, 175 dni temu »
-
księżniczka własnej bajki, 178 dni temu »




-
księżniczka własnej bajki:
Pokaż wszystkie (1) ›